Od dłuższego czasu mam okazję spotykać się z zawodniczkami drużyny Smokin’ Wheels Roller Derby Kraków. Nie w charakterze zawodnika oczywiście, ale jako kolega i czasami fotograf.

Nie miałem doświadczenia w fotografii sportowej i początkowo fascynował mnie jej aspekt techniczny. Fotografia sportowa jest trudną dziedziną, wymagającą od fotografa umiejętności szybkiego reagowania, dobrego poznania zasad danej dyscypliny sportowej oraz odpowiedniego sprzętu, którego ja oczywiście nie miałem i nadal nie mam. 

Walczyłem więc najczęściej z fatalnymi warunkami oświetleniowymi oraz dynamiką samej akcji, która z powodu zbyt krótkiej ogniskowej moich obiektywów, niejednokrotnie zmuszała mnie do fotografowania z bliskiej odległości. Chciałem uzyskać idealne i ostre klatki. 

Przeszkadzałem dziewczynom w treningach, ale na szczęście nie miały o to pretensji – przynajmniej ja nic o tym nie wiem 🙂

Z czasem wszyscy przyzwyczaili się do mojej obecności i mogłem z większą swobodą tworzyć kolejne historie fotograficzne. Co istotne, początkowy cel, aby przewidzieć i uchwycić w odpowiednio skomponowanym kadrze daną akcję z jej największą energią i emocjami, zszedł na dalszy plan. Sztuczne, wypozowane przed obiektywem miny i gesty przestały się pojawiać a ja mogłem skupić się na poszukiwaniu takich ujęć, które pokażą osobowość danej zawodniczki i piękno tego sportu.


Ramy typowej fotografii sportowej zostały przekroczone, przenosząc narrację w obszar kreacji i eksperymentu a powstałe w ten sposób czarno-białe zdjęcia – choć niedoskonałe, nieostre i czasami wyrwane z kontekstu – ukazują intymny świat przyjaźni i wspólnej pasji.